Od czerwonych portek do błękitnego munduru….

Miesiąc sierpień roku 1914 kojarzy się większości z formowanymi w Krakowie przez Józefa Piłsudskiego oddziałami strzeleckimi, które przeszły wkrótce do historii jako Legiony Piłsudskiego. Co ciekawe, w tym samym czasie, we Francji, grupa polskich działaczy zaczęła czynić starania o sformowanie innego legionu polskiego, a samych żołnierzy od miejsca formowania Bayonne zaczęto nazywać Bayończykami. Wkrótce jednak inicjatywa ta została storpedowana przez sojusznika Francji – czyli Rosją, która poprzez ambasadę złożyła oficjalny protest, ponieważ obawiali się niepodległościowych dążeń Polaków.

Jedyną możliwością walki o Polskę okazała się służba w Legii Cudzoziemskiej, w wielonarodowym batalionie C 1 Pułku Legii Cudzoziemskiej, składającym się z 4 kompanii: pierwszej czeskiej, drugiej polskiej, trzeciej belgijskiej i czwartej włoskiej. Polska kompania liczyła około 200 osób i została umundurowania i wyposażona we francuskie mundury i oporządzenie. Jedynym polskim akcentem, który odróżniał drugą kompanię, był sztandar z orłem zaprojektowany przez Xawerego Dunikowskiego wespół z Janem Żyznowskim. Polacy otrzymali sztandar w dniu 21 września 1914 roku z rąk mera Bayonne, a już od 22 października ruszyli na front w Szampanii i znaleźli się w wirze Wielkiej Wojny.

Bayończycy włączyli w polskie tradycje mundurowe francuskie elementy mundurowe początku I Wojny Światowej, w tym, uważane za symbol armii francuskiej, czerwone spodnie. Francuscy żołnierze wkroczyli w Wielką Wojnę w znacznie przestarzałym umundurowaniu: czerwonym kepi Mle. 1884 i spodniach Mle. 1867 oraz granatowym płaszczu Mle. 1887 i bluzie Mle. 1867. Bardzo szybko te czerwone „portki”, złote ozdoby oficerów i zupełnie nieprzystosowane do walk okopowych czerwone czapki kepi (okrywane szybko różnymi pokrowcami), stały się przyczyną ogromnych strat wśród Francuzów (a także Polaków), którzy przekonali się, że warunkiem przeżycia w walce jest jak najdokładniejsze wtopienie się w teren walki. W związku z powszechnym używaniem na froncie zachodnim pocisków szrapnelowych (wybuchały w powietrzu rażąc żołnierzy setkami kulek) zdesperowani żołnierzy wkładali pod czapki menażki, aby choć trochę chronić się przez szrapnelowymi kulkami. Na kołnierzach Polacy nosili cyfrę „1” – numer pułku.

Polacy ofiarnie pełnili służbę w okolicach Sillery od listopada 1914 do kwietnia 1915, a następnie zostali skierowani w okolice miejscowości Arras. W dniu 9 maja 1915 roku Bajończycy wzięli udział w natarciu na wzgórze Vimy w pobliżu Berthouval, gdzie zdobyli niemieckie pozycje z ciężkimi stratami wynoszącymi 75% stanu kompanii. Latem 1915 roku oddział rozwiązano z powodu strat. Bohaterstwo Bajończyków dokumentuje do dziś sztandar 2 kompanii batalionu C 1 Pułku Legii Cudzoziemskiej ze śladami 34 kul, który do dziś przechowywany jest w Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie.

Na przełomie 1914 i 1915 roku roku armia francuska została przemundurowana w nowe mundury.  Stały się one znane jako nowy symbol armii francuskiej wkrótce z powodu swego koloru „bleu horizon” czyli błękitu. Kolor mundurów nie wynikał jednakże tylko i wyłącznie z pracy projektantów i doświadczeń fronotowych, ale przede wszystkim z powodów braków niektórych barwników, których nie mógł dostarczyć francuski przemysł chemiczny. Bleu horizon składał się z trzech rodzajów włóczki: białej (35%), ciemnoniebieskiej (15%) i jasnoniebieskiej (50%).

Pierwszym modelem jasnoniebieskiej bluzy została Mle. 1914, która nie spotkła się z miłym przyjęciem wśród żołnierzy, z racji zupełnego braku podszewki. Francuska intendentura szybko do tych kurtek doszyła podszewki i tak powstałe kurtki Mle. 1914/15 i 1915. W stosunku do starych kurtek wzoru z 1867 roku zmniejszyła się liczba guzików (z 9 do 5) oraz dodano dwie kieszenie zewnętrzne.

Francuski płaszcz wojskowy poprawiono na jednorzędowy, z wykładanym kołnierzem zamiast stójki, dodając dwie dodatkowe kieszenie na piersiach. Płaszcz ten nie znalazł uznania wśród żołnierzy i dlatego też w 1915 roku pojawił się identyczny jak jego ciemnogranatowy przodek, z dodatkiem nowego, dużego kołnierza chroniącego przed zimnym wiatrem.

Do nowych spodni mundurowych zaczęto zastosowano długie, “rogalikowe” owijacze. Wzór ten utrzymał się do roku 1917, kiedy to wprowadzono w listopadzie spodnie o nogawkach zakończonych granatowym płótnem.

Również w 1915 roku wprowadzili hełm bojowy i to w ilościach na niespotykaną skalę – w pierwszych miesiącach żołnierzom dostarczono ich niemal 3 mln.

Część byłych bajończyków zaciągnęła się do jednostek francuskich lub wyjechała do Rosji, aby walczyć w oddziałach polskich. Zdecydowana większość wstąpiła do organizowanej od 1917 roku Armii Polskiej we Francji, która od nazwiska swojego dowódcy zyskała miano armii generała Hallera.

I choć po Bajończykach w polskiej tradycji mundurowej nie pozostało nic, to ich następcy z „błękitnej armii” odcisnęli trwałe piętno na barwie i broni Wojska Polskiego.

Józef Haller był pierwszym polskim generałem, który nosił na rogatywkach i rękawach munduru wężyki oficerskie i zwyczaj ten do dziś wyróżnia korpus generalski. Patki na kołnierzach mundurów wz. 1919 i 1936 również wywodziły się z hallerowskiej armii. Dziś patki do munduru wz. 1936, wraz z mundurem, przywrócono dla kombatantów z oddziałów Niezłomnych.

Pamiętać należy o jednej z najważniejszych i najbardziej cenionych tradycji w Wojsku Polskim. Czarne berety, które do dziś uważane są za symbol polskiej broni pancernej wywodzą się z nakryć głowy czołgistów, którzy wraz ze swoimi czołgami FT-17 przybyli z Francji w roku 1919.

Paweł Rozdżestwieński – tekst

Jarosław Wróbel – rysunki

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *