Drugi Pochówek ofiar obozu w Pomiechówku – relacja własna

Dziś w Pomiechówku odbył się pogrzeb 46 osób obozu Fortu III, który od czasów II Wojny zyskał wiele nazw, z których żadna nie daje pełni wyobrażenia makabrycznych wydarzeń, które miały miejsce w jego murach. Piekło… Katownia Mazowsza… Kazamaty śmierci. Dziś, po wydobyciu z nieoznakowanych dołów, należyte miejsce pochówku pod krzyżem znalazło 43 dorosłych i 3 niemowlęta. Na uroczystościach pogrzebowych obecny był minister MON Mariusz Błaszczak, prezes IPN Jarosław Szarek, wicewojewoda mazowiecki Artur Standowicz, oraz przedstawiciele samorządu gminy Pomiechówek.

Ekshumacje prowadzone są przez IPN wspólnie z fundacją “Fort III Pomiechówek”, której prezesem jest , jednak działalność organizacji obejmuje również identyfikację ofiar, oraz pomoc w ustalaniu losów zaginionych ojców, braci, dziadków, o których rodzina nie miała od momentu aresztowania żadnych wieści. Wśród ofiar pomordowanych w Pomiechówku znajduje się wielu mieszkańców dzisiejszego powiatu sochaczewskiego, wywożeni tam byli mieszkańcy miejscowości, które znalazły się w granicach III Rzeszy. Na ślad mieszkańców powiatu sochaczewskiego można natrafić w miejscowej Szkole Podstawowej gen. Wiktora Thomme’e. Znajduje się tam izba pamięci, w której zgromadzono kilka eksponatów i dokumentów – m.in. zdjęcia więźniów Pomiechówka – mieszkańców Famułek Królewskich, Piask Królewskich, z powiatu sochaczewskiego, ale też płońskiego i nowodworskiego. Dyrektor szkoły – Adam Szatkowski pamięta, że pamiątki zgromadzono jeszcze za czasów kiedy sam był uczniem tej szkoły. Gdy objął stanowisko zwierzchnika placówki przypomniał sobie o nich i postanowił ponownie wyeksponować.

Józef Prędkiewicz (nie Prętkiewicz) był mieszkańcem Famułek Królewskich. Został aresztowany na wiosnę 1940 r.

 

Izba Pamięci w szkole w Pomiechówku. Na zdjęciu część kraty oddzielających cele w Forcie

Spacer po samym forcie jest pielgrzymką przygnębiającą. Dziś była wyjątkowa możliwość odbycia jej z przewodnikiem, brało w niej także udział kilkoro byłych więźniarek (Alicja Ignaczewska, Marianna Brzozowska, Marianna Filipecka i Elżbieta Gadomska), które od czasu do czasu dzieliły się swoimi wspomnieniami. Te, nie są wyraźne, dziś kobiety były wtedy małymi dziećmi. Starsze pamiętają, że Niemcy bili. Że ludzie leżeli na słomie. Że były tam wszy i przeżycie graniczyło z cudem.

Ludzi przetrzymywano tu w ciemnych, zimnych celach dawnych koszarów, katując za każdym razem, gdy ktoś narzekał, gdy chorzy jęczeli, albo dzieci płakały z głodu. W rogach widać żelazne obręcze. Te także służyły męczeniu – przywiązywano do nich związane z tyłu ręce więźnia i podnoszono go w takiej pozycji do góry – torturę tą nazywano stójką.

Przebywanie w centralnej celi, o pochyłej podłodze oznaczało rychłą śmierć. Ci którzy zdawali sobie z tego sprawę, zapisywali swoje nazwiska na ścianach, pozostawiając w ten sposób po sobie ostatni ślad. Po wyjściu z niej na dziedziniec, więźniowie przechodzili bramą przez korytarz w nasypie, prowadzący na wzniesienie z szubienicą, którą nazywano “hurtownią”. Po obu stronach miejsca kaźni znajdują się zbiorowe mogiły, osób powieszonych, albo rozstrzelanych.

Ostatnim miejscem zwiedzania jest ukryte za stalowymi drzwiami pomieszczenie służące za magazyn. Magazyn paczek, które rodzina przysyłała zamkniętym w Pomiechówku bliskim. Paczki te nie trafiały do adresatów.

Pozostałości bramy wjazdowej do Fortu.
Dawne koszary – tu w 16 celach przetrzymywano większość więźniów Pomiechówka.
Jedna z byłych więźniarek obozu dzieli się swoimi wspomnieniami
Cela śmierci z charakterystyczną pochyłą podłogą

Nazwisko wyryte na ścianie “celi śmierci”

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *